Zanim przejdziemy do pożegnania z kolejnym kawałkiem trawnika, kilka zdjęć wiosennych. Powyżej najwcześniejsze tulipany w moim ogrodzie – otwierają się dopiero teraz, a poniżej pierwiosnek ząbkowany – czyż nie uroczy?
…a tym czasem hortensje ogrodowe zbierają siły.
Trawniki nie są ekologiczne. Pisałam o tym tutaj. Pochłaniają największą część czasu poświęcanego na prace ogrodnicze, największą ilość pieniędzy, jakie wydajemy począwszy od walca, kosiarki, przez aerator, wertykulator, hektolitry wody, kilogramy nawozów i środków chwastobójczych.Kosimy, grabimy, podlewamy, dosiewamy, usuwamy mech, stokrotki i inne. Przeciętnie na trawnik o powierzchni 500 m2 trzeba poświęcić ok. 100 godzin rocznie, czyli przynajmniej 2 godziny w ciągu każdego weekendu, czy nie lepiej pójść w tym czasie na masaż? Wiem, że to pytanie poniżej pasa, ale zrobiłam to celowo, aby pobudzić do zastanowienia. Czy nie lepiej zamiast łazić za kosiarką, wziąć sekator i poprzycinać zwiędłe kwiaty róży? Takie przycinanie zajmie około 5-10 minut, więc można w tym czasie przyciąć 12 krzewów róż. A czy róże nie dają nam głębszych wzruszeń niż trawnik? Trawnik wcale nie wzrusza, raczej drażni, denerwuje, a czasem przyprawia o łzy, zwłaszcza gdy łysieje w cienistych miejscach. O! Tak jak tutaj. Od pojawienia się liści na wiosnę do jesieni, w tym miejscu moja trawka jest zacieniona, cieniem, który można określić jako średni cień – nie ma bezpośredniego słońca.I wygląda jak wygląda – nic na to nie poradzisz.
Trawniczek pentliczek – gdzie wypadnie tam bęc! Dzisiaj wypadło na wysmutniały przez ostatnie 2 lata kawałek ogrodu, który był pierwszym zagospodarowanym 4 lata temu. Po zroszeniu potem i krwią reszty ogrodu w kolejności, z którą męska logika się nie upora, wróciłam do początku po 4 latach.
Aby przyciąć równiutko trawnik używam w tym celu specjalnego narzędzia zwanego nożem do trawników. Wygląda ono tak. Jest płaściutkie i ostre wystarczająco na całe półkolistej krawędzi, aby bez problemu przeciąć nawet mocno zakorzenioną darń.
Usuwanie darni nie należy do łatwych i lekkich, ale drobnymi kroczkami i wąskimi wstęgami, powoli możemy trawnik ograniczać i mieć coraz więcej miejsca na piękne rośliny.
Usunięta darń z takiego zacienionego kawałka ok. 4m2, z której wytrzepałam większość ziemi, zajmuje bardzo mało miejsca – może 3-4 litry. Ale ponieważ taczka najlepszym przyjacielem kobietki-ogrodniczki jest, więc fru! cały ten skarb na taczkę i do kompostowania. Trawę kompostuję osobno, bo długo się rozkłada. Najlepiej jeszcze przesypać korzenie wapnem i jeżeli mamy do czynienia z całymi płatami darni, to odwrócić je do góry korzonkami.
Na pewno tę biedną paproć zimiozieloną nerecznicę samczą (Drypterix filix-mas), która rośnie naprawdę w ciężkich warunkach – bardzo twardej, gliniastej ziemi – oczywiście posadzona tymczasowo 2 lata temu. Mam jeszcze 2 egzemplarze tej samej paproci, które były posadzone przed – podkreślam – PRZED żywopłotem, a teraz są POMIĘDZY Kórnikami (piękne tuje) posadzonymi na żywopłot.
Teraz pora na ściółkowanie lekko przetrawionymi liśćmi zebranymi w ubiegłym roku i przechowywanymi w workach przez zimę (co jak i dlaczego pisałam tutaj) i już!
Pora na następną herbatkę :) Już czuję jak mnie wszystko będzie jutro boleć :)
Rabata nad którą pracowałam jest widoczna w głębi, ale to na co chciałam zwrócić uwagę na tym zdjęciu to przedziwna ścieżka wzdłuż zdjęcia od góry do dołu, prowadząca z rogu ogrodu, spod małego świerka, do zakrętu przy rabacie – ścieżka jest wydeptana przez… koty. Zawsze chodzą tą samą drogą – to dziwne.







