Dzisiaj po prostu kilka zdjęć uroczego, skromnego ogrodu, który mijam przejeżdżając czasem na rowerze. Wiem, że wyglądam podejrzanie kiedy zeskakuję z roweru i robię zdjęcia, ale to jest silniejsze ode mnie. Po prostu nie mogę się opanować… :)
Ten ogród co miesiąc wygląda inaczej. Właścicielom udało się wyczarować nieustanny kobierzec kwiatów… Za każdym razem, zastanawiam się czym mnie znowu zaskoczy: jeden kwiat? czy kwiaty? po prostu rośliny? różowe? niebieskie? żółte? jednoroczne czy wieloletnie? co teraz będzie tu kwitło?
Coś przekwitło, coś zakwita, coś zbiera siły do kwitnięcia… nieustająca zmiana – jak w życiu. Ten ogród przez swą skromność, ale i ciągłość zmian jest symbolem, nie, to nie jest dobre słowo, raczej jest manifestacją tego co jest istotą życia czyli zmian. Stare robi miejsce na nowe. Kwitnące błyszczy, a przekwitnięte zbiera siły, by odrodzić się w innym czasie, może zmienione postaci?


