Atrium – orchidarium

Propozycja zastała mnie przy stole kuchennym. SMS był krótki, treściwy i – jak rany! – zaskakujący! Zawierał pytanie czy nie byłabym zainteresowana zrobieniem projektu ogrodu wewnątrz biura. No przecież.

Tego samego dnia poszłam na spotkanie z szefem firmy – Przystojnym Brunetem, który zapoznał mnie z planami powiększenia biura, ponarzekał na beznadziejnych architektów biurowców przy ul. Postępu w Warszawie, gdzie okienka są na tyle malutkie, że świata zewnętrznego za bardzo  nie widać. A może to celowy zabieg na rzecz korporacji, aby cennych pracowników nie rozpraszać i kosztownego czasu na bezmyślne gapienie się w okno nie trwonić?

W każdym razie Przystojny Brunet zarządzający dużą firmą, na przekór architektom i spiskowym teoriom, miał wizję poprawienia warunków pracy  swoim pracownikom przez zrobienie w centralnej części biura przeszklonego ogrodu, aby oko i duch łapały wytchnienie pomiędzy kolejnymi kolumnami excela i który mógłby zrekompensować nędzny widok z okna. I zaprosił mnie do złożenia oferty na jej realizację. Brief był krótki – ma być zielono, ale bez  roślin o ciemnych liściach.

Pomieszczenie na ogród miało być przeszklone ze wszystkich stron. Skonsultowaliśmy z architektem obiektu pewne szczegóły techniczne, co powinno na pewno zostać zrobione, bez względu na to, czyj pomysł zostanie wybrany. I zaczęło się zastanawianie, co tam zrobić?

Koncepcja przyszła jakby sama, ale już sama narysować się nie chciała. Dużo bujnej, egzotycznej  zieleni i dużo kwiatów rosnących na pniu porośniętym mchem i położonym w centralnym miejscu, do tego ciurkająca woda.

Nasza koncepcja wygrała i właśnie została zrealizowana ku radości naszej, Przystojnego Bruneta i Ładnej Blondynki z Blond Lokami (Office manager).

A efekt oceńcie sami.

Comments

Skomentuj, twoja opinia ma znaczenie :)