Józef Chełmowski – sztuka ludowa w ogrodzie i domu artysty z Kaszub

W ostatni weekend byłam w Borach Tucholskich i odwiedziłam p. Józefa Chełmowskiego mieszkającego w miejscowości Brusy-Jaglie. Obrazy, rzeźby i ich przesłanie – zjawisko trudne do zakwalifikowania. Mówią, że jest jednym z ostatnich wspaniałych artystów, czerpiących z bogatej kultury Pomorza. Jego twórczość wymyka się wszelkim kanonom, a przez to jego ogród jest najbardziej oryginalnym ogrodem jaki widziałam. Gdy byłam małą dziewczynką i na lekcjach polskiego wyobrażałam sobie ruczaje i uroczyska, o których pisali poeci, sądziłam że wyglądają właśnie tak. Ogród wiejski – ogród bajkowy – ogród z marzeń w czystej postaci.

Zatopiony w gąszczu zieleni, ogród p. Józefa Chełmowskiego jest magiczny pierwotną siłą natury. Rzeźby, niezwykłe ule… to miejsce poza regułami, poza czasem i jakby na innej planecie. Czas się tu zatrzymał, choć odczuwa się jego istnienie. I czas, i świat choć z dystansu, dosięgają i tego miejsca przez komentarze jakimi obrazy czy rzeźby są opatrywane. Komentarze zaskakujące, w wielu językach. Wszystko jest tu wymieszane: fakty, opowieści ludzkie, okres przed wojną i po niej, a jednak stanowi całość. Trwanie tego miejsca latami, bo od urodzenia się autora (1934) do dzisiaj, daje poczucie siły i wyjęcia poza zmieniający się świat, który znamy.

Ogród jest niezwykły i ma własny magiczny charakter przez to, że ozdabiają go niezwykłe przedmioty, a nie spod sztancy sklepowej. Uruchomienie wyobraźni daje niezwykły efekt. W sumie dużo tu wszędzie pnączy: bluszcze, wiciokrzewy i pnące róże…..


Łamanie konwenansu i wykorzystanie dachu na ekspozycję jest równie zaskakujące….. Czy widzicie te samolociki na dachu? albo ‚skrzypka”?

…Ta płaskorzeźba nad wiciokrzewem po prawej to Dedal i Ikar….

… zwykłe pelargonie, na niezwykłym kwietniku wyglądają zupełnie inaczej…..

Prac w domu jest tak dużo, że wiszą również na suficie….
W tej księdze-kronice ‚zapisywane’ farbami na płótnie są bieżące lokalne wydarzenia.

Czyny godne i niegodne na Bożym Komputerze.

… a tu wejście do ogrodu i sadu ….

….. po lewej stronie wejścia…
… po otworzeniu furtki zatrzymuje nas w miejscu widok mieszkańców ogrodu….. a właściwie domów mieszkańców, bo w ogrodzie stoi kilkadziesiąt uli, chociaż to właściwie one robią wrażenie właściwych i prawowitych mieszkańców ogrodu. Demony wykrzeźbione z drewnianych kłód, też tutaj mieszkają.

…. niektórzy chowają się w pnączach….

… inni stoją jak armia ………


Głębia treści i prostota formy stanowią mieszankę oszałamiającą. Po przemyśleniu, widać jak na dłoni pustkę otaczającej nas komercji. Chociaż, pewnie każdy inaczej odbierze i zinterpretuje to inaczej.

Jeżeli podobał Ci się ten artykuł, to może zapiszesz się na listę mailingową poniżej, aby nie ominął Cię nowy wpis? Obiecuję uszanować Twoją prywatność. Twój adres mailowy pozostanie jedynie do mojej wiadomości i w każdej chwili możesz go z listy usunąć. Moją politykę prywatności przeczytasz tutaj.

Enter your email address:

Delivered by FeedBurner

Comments

  1. leloop says

    obiecujesz, jest 🙂
    ale ja „znam” ten ogrod 🙂 z opowiesci niestety. otoz wiele lat temu organizowalismy wystawe tworcow ludowych i pan Jozef byl jednym z zaproszonych artystow (http://www.sw-jan.vn.pl/historia93.html tu znajdziesz fotki z naszego archiwum „Zatrzymac przed odlotem” odpust Sw.Bartlomieja ). pamietam, ze moj szef i kolezanka, ktorzy zajmowali sie kontaktami z artystami wrocili od niego oniemiali z wrazenia. to bylo 15 lat temu, ech…
    dzieki wielkie za ten trop, za pare tygodni jade do Polski, z pewnoscia tam pojade :)))

  2. Ewa says

    Witaj leloop,
    Ja nadal jestem oniemiała z wrażenia – jego sztuka, jego osobowość i ta całe ‚obejście’ z ogrodem, WOW – robi niesamowite wrazenie.
    Dorzucam link z mapą googla do Brusów-Jaglie, gdzie mieszka na początek posta,
    pozdrawiam,

  3. Anonymous says

    no pieknie siostrzyczko gratulacje z całego świata,no i ja muszę pogratulować. pozrdawiam Robert

  4. leloop says

    droga Ewo,
    nie na temat ale mam pytanie? dzis podlewajac warzywnik zobaczylam 1-2mm biale muszki. sprawdzilam w Wikipedii http://fr.wikipedia.org/wiki/Aleurode_des_serres, po francusku zwie sie to „mouche blanche” a po lacinie Trialeurodes vaporariorum. nie znalazlam niestety polskiego odpowiednika. tak na szybko nie udalo mi sie znalezc zadnej porady odnosnie pozbycia sie tego czegos, oprocz chemii. moze znasz jakis sposob ?
    uklony

  5. leloop says

    juz nie „z opowiesci”, w jeden z goretszych dni, do Brus, ktore sa zupelnie nie po drodze z 3miasta, dojechalismy i dluuugo zostalismy. Pan Jozef pamietal wystawe, ktora organizowalismy 15 lat temu, pogadal sobie w swoim kaszubsko-niemieckim narzeczu z moim mezem, rowniez milosnikiem Goethego, puszczal w ruch rozne maszynerie memu synowi, milosnikowi i w przyszlosci rowniez konstruktorowi machin wszelkich, w ogrodzie bzyczaly pszczoly, klekotaly bocki w gniezdzie, pies Maja strasznie sie denerwowal 🙂 a na koniec zakupilismy jako pierwsi klienci jeszcze cieply egzemplarz albumu o Panu Jozefie, wprawdzie moglby miec troche lepsze zdjecia i jakosc wydania ale wazne, ze slad jest. wyjechalismy z kilkoma setkami zdjec, dedykacja Pana Jozefa i glowami pelnymi cudow :)))
    dziekuje Ci Ewo za ten trop

  6. Ewa says

    Witaj leloop,
    Widzę, że wakacje udały się 🙂 wrociłaś pełna energii 🙂
    Ciesze sie niezmiernie, że dotarłaś do Pana Józefa 🙂 To miejsce jest naprawdę magiczne i niezwykle bajkowe dla dorosłych i dla dzieci 🙂
    Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze.
    Pomidorowy przepis robi wrażenie niezwykle smakowitego.
    Pozdrawiam,

  7. sid says

    Jestem zakochana w wiejskich ogrodach też taki tworzę,kocham prostotę takich ogrodów!

Skomentuj, twoja opinia ma znaczenie :)