Pelargonie, 5 najskuteczniejszych sposobów jak je przezimować.


zdjęcie-3

Uwierz w to, że pelargonia jest tak wytrwałą rośliną i nie jest jej potrzebna woda, aby przeżyć w uśpieniu kilka miesięcy. Niektóre z poniższych metod są zdumiewające, ale są tradycyjnie stosowane w innych krajach od stuleci. Dlaczego u nas niewiele osób o nich wie? Czas zacząć stosować je i u nas.

Dlaczego warto zimować pelargonie?

Kilkuletnia pelargonia ma dużo większy urok – grube, czasem powykręcane gałązki dodają roślinie przestrzenności i urody. Moje mają 3 lata – na zdjęciu jedna z nich, wysiana z nasion. Sadzę je wiosną do czystego kompostu i nie uszczykuję pierwszych pączków kwiatowych – dlatego mają więcej kwiatów niż liści.

Jak przezimować pelargonie?

Pelargonie to rośliny uwielbiające ciepło, a wręcz gorąco. Niespecjalnie lubią temperaturę poniżej zera. Najlepiej chronić je jesienią, zabierając do w miarę ciepłego, ale jasnego pomieszczenia, przez przymrozkami. Wiem, wiem, ja też trzymam wszystko co się da maksymalnie długo na zewnątrz, ale niestety praw natury oszukać się nie da.

Jak przechować pelargonie do następnego lata?

#1
To metoda dla osób, które mają w domu słoneczne parapety i taką ilość pelargonii, które się na nich zmieszczą. Zabierz pelargonię do domu – będzie kwitła całą zimę z krótką przerwą w marcu jak moja.
Jeśli chcesz możesz ją w lutym przyciąć, przesadzić do świeżej ziemi i z końcem kwietnia przenieść do ogrodu.

#2
Przenosisz pelargonie do domu, ale do chłodnego pomieszczenia (poniżej 18C) z dala od kaloryferów czy innych ogrzewaczy.
Podlewasz niewiele, tylko wtedy gdy widzisz jakby liście lekko zaczynały więdnąć. Trochę urośnie, ale pewnie nie za wiele, ale jeśli tylko zacznie zbierać się do kwitnienia to usuwaj zawiązujące się kwiaty. Dzięki temu Twoja pelargonia nie będzie się osłabiać.

#3
Przenosisz pelargonie do zimnej piwnicy czy garażu, gdzie temperatura nie spada poniżej 0C, ale jest poniżej 10C. Przycinasz na wysokości dowolnej – tak jak Ci się podoba – i usuwasz wszyściuteńkie liście. I zostawiasz ją w takim stanie – bez podlewania – całą zimę.
Nerwowo jest to trudne do wytrzymania, więc jeśli chcesz podlewaj 1 raz w miesiącu niewielką ilością wody. Bez światła i wody, Twoja pelargonia przechodzi w stan spoczynku.
Obudzi się z końcem zimy, gdy w lutym znów będziesz ją trochę częściej podlewać.

#4
Wyjmujesz pelargonie z doniczek, usuwasz cała ziemię z bryły korzeniowej otrząsając delikatniej lub mniej delikatnie. Daj zaschnąć liściom, których nie usuwasz, a potem bierzesz torebkę wypełnioną leciutko wilgotnym torfem, wkładasz do niej pelargonię. Bez podlewania, wytrzyma kilka miesięcy, a do wiosny na pewno.

#5
Po otrząśnięciu ziemi z bryły korzeniowej i osuszeniu pelargonii , tak jak w metodzie #4, zawijasz każdą osobno w papier i wieszasz swoją pelargonię – tak, wieszasz! – do góry korzeniami. Na ten zabieg najlepsze jest pomieszczenie, w którym temperatura jest pomiędzy 1C a 10C.
Jeśli jednak nie poczekasz wystarczająco długo, a i nie osuszysz roślin, może ona przez zimę spleśnieć i zgnić, a wtedy będzie po ptakach.
Gdy nadejdzie okropny miesiąc luty, należy pelargonię wybudzić ze śpiączki. Robisz to mocząc korzenie przez kilka godzin w wodzie i sadzisz do doniczek.
Zgodnie z doświadczeniami wielu ogrodników, tą metodą można przechować ok. 50-75% pelargonii, więc polecana jest wtedy, gdy masz ich dużo i nie masz wystarczająco dużo miejsca, aby doczekały z Tobą do następnej wiosny.

Jeśli chcesz rozmnożyć lub odmłodzić swoją pelargonię, pobierz w sierpniu sadzonki. dzięki temu wytworzą do zimy nowe korzenie, przezimują i będą pięknie rosły od wczesnej wiosny. Pobieranie sadzonek od stycznia, nie gwarantuje obfitego kwitnienia w danym sezonie.

Kliknij tutaj, aby zobaczyć która książka o uprawie roślin w pojemnikach jest warta uwagi!

Comments

  1. MARIA says

    Ewo! Z radoscia ogladam cudowne ogrody-traktuje to jako wirtualna wycieczke.Dziekuje za umozliwienie mi podziwiania piekna naszych cudow natury- serdecznie pozdrawiam.

  2. Anonymous says

    Witam!
    Piszę po raz pierwszy, czytam po raz setny;)
    Podziwiam wiedzę i konsekwencje w prowadzeniu bloga.
    Co do rad na temat pelargonii…
    Genialne!
    O metodach „bez ziemi” słyszę pierwszy raz!
    Moje pójdą do garażu, ale w doniczkach. Pozdrawiam i dziękuję.
    Kalina

Skomentuj, twoja opinia ma znaczenie :)