Hibiskus róża chińska i jej sekret

Hibiskus i jego sekret

Zawsze fascynował mnie  hibiskus róża chińska. Piękne ciemnozielone liście, dorodne kwiaty przywołujące wspomnienia z egzotycznych krajów, gdy młoda i piękna wąchałam je romantycznie w wykwintnej pozie, zadając szyku kochankowi. Nie znałam się wtedy za bardzo na kwiatach i roślinach – nie miałam czasu nawet na ich podlewanie w domu,  ledwo jukka przeżywała, ale tę trudno zamęczyć. Tak więc wydawało mi się wtedy, że tak piękny kwiat powinien pachnąć. A jednak… nie pachniał… a szkoda… jakie rozczarowanie… ale za to jak wyglądał!

Nie mniej hibiskus róża chińska stojący w domu i kwitnący non stop jest wspaniałą rośliną, bo może kwitnąć całą zimę – podobnie jak mój, o ile zastosujesz mój sekretny pomysł na to, by kwitł jak opętany przez cały rok.

Niektórzy uważają za minus nietrwałość kwiatów, wytrzymują tylko 2-3 dni, jednak gdy jest ich bardzo dużo, to nie ma znaczenia. Na moim niemal non stop jest ok. 5-6 kwiatów, chociaż rozmiarowo nie należy jeszcze do szczególnych okazów. Ma tylko ok. 1 m wysokości, tak więc potroił tylko swój rozmiar w ciągu 3 lat. Pani Ola mówiła, że u jednej pani to urósł w ciągu dwóch lat do sufitu, ale mało kwitnie. Jak to w życiu bywa nie można wmieć wszystkiego na raz i dlatego trzeba się w tym wypadku zdecydować, co wolisz. Czy zielonego listowia multum i roślinę do sufitu, czy mnóstwo kwiatów..

Decyzja należy do Ciebie, a potem należy tylko wybrać właściwy nawóz i sprawa załatwiona.

Nawozy obfite w azot będą powodowały, że hibiskus będzie rósł na wielkość, co może w początkowym etapie jest wskazane. A nawozy bogate w składniki potasowe spowodują  że będzie kwitł. A im więcej będzie kwitł, tym mniej będzie przyrastał na wielkość.

Podobnie jak z tym, że można mieć coś albo szybko, albo dobrze – wybierz to co bliższe twemu sercu.

Mi się marzy, aby mieć hibiskusa pod sufit i by zimą był okryty kwiatami.

Minusem – przyznam, są spadające obeschnięte przekwitłe kwiaty, bo przy ilości kilkunastu kwiatów miesięcznie, można uznać, że hibiskus to śmieciuch, ale czy to taki wielki minus? Przy takiej ilości kwiatów zimą? Nie myślę.

Zobacz jak pięknie kwitnie na zdjęciach.

Acha, miało być jeszcze o sekrecie mojego hibiskusa, a już bym zapomniała… pewnie byś mi przypomniał.  Wiosną, gdy przesadzam hibiskusa mieszam ziemię pół na pół z przekompostowanym obornikiem. Widocznie hibiskus kocha go ponad miarę, bo latem to nawet i 20 kwiatów miał na raz.

A więc ja się zastanawiam, czym tu potraktować mojego hibiskusa nadchodzącej wiosny. A Ty czym potraktujesz swojego?

Comments

  1. Grażyna says

    Ja mam piekny czerwony hibiscus,który mocno obcinam jesienią,żeby obficie zakwitł w czasie lata.Wyhodowałam go z gałązki przywiezionej z Hiszpanii.
    Z kilkuletniej obserwacji wiem,że hibiscus lubi radykalne cięcia co owocuje obfitym kwitnieniem.
    Mam też hibiscusy ogrodowe, które podobnie lubia radykalne cięcia i kwitną pięknie przez cały okres od lipca do pazdziernika .
    Pozdrawiam serdecznie:)

  2. Barbara says

    Też mam czerwonego pełnego. Kwitnie obficie do zimy. Teraz przeszedł cięcie odmładzające – ciekawe jak to zniesie. Mam też sadzonkę innego czerwonego, który miał kwiaty w kształcie szyszek. Mateczny powędrował na wieś, bo u mnie się już nie mieścił.
    Zauważyłam, że są bardzo żarłoczne więc lubią dość obfite nawożenie.

  3. Barbara says

    „Mateczny” miał ponad 150 cm i dużo lat, dlatego był często przycinany, gdyż sztywne gałązki rozrastające się zbyt szeroko przeszkadzały innym kwiatom. A z kolei zbyt częstego przycinania nie lubił i często przestawał kwitnąć, chociaż hibiskus najlepiej kwitnie na młodszych pędach ( tak zauważyłam).
    Teraz ma warunki wręcz komfortowe i wierzę, że poszaleje kwiatami.

  4. Agata says

    Czy hibiskusa kwitnącego zimą też należy podlewać? Obecnie ma małe pączki. Kupiłam prawie 2 lata temu w marcu. Kwitnie bardzo długo. Latem go nawoziłam, a teraz nie wiem. Miał przerwę od pażdziernika mniej więcej. Pozdrawiam, Agata

  5. Anonim says

    Moje dwa nieduże hibiskusy chyba właśnie obumarły. Mam je od kilku lat, odratowane z przeceny w Kauflandzie powoli rosły i dwa razy kwitły obficie. Tego lata wyjechałam na dłużej i po powrocie zastałam porażone jakąś chorobą, tracące liście krzaczki. Mimo starań z mojej strony straciły wszystkie liście. Czy jest dla nich jakaś szansa? Będę wdzięczna za radę. Pozdrawiam.
    Marianna

  6. Ewa says

    Ja jej raczej nie widzę. Czasem chorym roślinom trzeba pozwolić odejść 🙁

Skomentuj, twoja opinia ma znaczenie :)