2004 sierpień czyli remanent

Na początek remanent, bo jak to wyglądało zanim się tu przeprowadziłam, możesz obejrzeć tutaj.

Przy ścieżce do furtki rosną tuje, które za dwa lata zamkną przejście. Rosną bardzo blisko i trzeba je będzie bardzo często ciąć. Ścieżka ma 90 cm, więc nie będzie przejścia. Nie ma wyjścia… trzeba je przesadzić!
Wyglądają na takie, co to będą się nadawać na żywopłot, więc jesienią je przeniesiemy.
Pod płotem rosną tujki, które raczej mają naturalną tendencję to formy okrągłej, więc je też przeniesiemy.

Na początek trawa do skoszenia – to pierwsze ogrodowe wyzwanie, ale do tego trzeba nabyć kosiarkę i tu dylemat: spalinową (wygodniejsza i bezpieczniejsza, bo nie ciągnie się kabel) czy elektryczną (lżejsza).

Wybrałam lżejszą, bo w sumie wolę trochę kłopotać się z kablem niż pchać kobyłę…

no i te srebrne świerki spod płotu trzeba przesadzić…

Świerki świerkami, ale co wybrać na żywopłot? Krzewy kwitnące czy zimozielone?
Kłujące czy miękkie?
W katalogu projektów ogrodów widziałam projekt, który mnie zauroczył. Całość obsadzona kolumnowymi tujami, a przed nimi rabata okolona niskim żywopłotem z bukszpanu.
Cudnie to wyglądało!! Jak nic, chciałabym coś takiego w moim pierwszym ogrodzie…


Od strony zachodniej rośnie jabłoń, a za nią duuuża czereśnia… fajnie, że chociaż jedno takie wielkie drzewo…
tylko dlaczego owocowe?

No tak… hę… moje pierwsze tuje własnoręcznie posadzone. Jejku… ale to był wyczyn… że hej! Pojechałam rano do ogrodniczego. Było takie centrum Jagram niedaleko, ale obsługa wcale nie interesowała się klientami…
Oglądałam… oglądałam… już wiedziałam, że chciałabym kolumnowe.
Wzięłam 6 z największych jakie dawali. Pan na zadane pytanie odpowiedział ‚kolumnowe’ rzucając nimi ze złością na przy kasie – tyle wiem o tujach. A centrum splajtowało po roku – jakoś nie byłam zdziwiona.
Nadal nie wiem jaka to odmiana.
Sadziliśmy je – aż niewiarygodne dzisiaj – 6 godzin. Wychodzi po godzinie na sztukę. Padliśmy na nos. Trzeba było ziemię wyczyścić z darni, chwastów itd.

Uparłam się, aby nie stosować herbicydów – jak najmniej chemii na moim kawałku Ziemi.

Jak pierwszy raz w życiu sadzisz tuje, drugi raz trzymasz szpadel i widły amerykańskie w ręku, a do tego upierasz się, że wszystko zrobisz sama to, sadzisz jedną tuję 1 godzinę na początku.
Ale nie martw się! Już niedługo dojdziesz do takiej wprawy, że będzie to dużo, dużo łatwiejsze i zajmie 10-15 minut. Na razie świerki jeszcze zostały, bo nie bardzo wiedziałam jeszcze co mam z nimi zrobić. Naliczyłam ich 19 w całym ogrodzie. Są może i śliczne, ale nie chcę mieć w ogrodzie samych srebrnych świerków, a koncepcja żywopłotu ze świerków jakoś do mnie nie trafia.


A tutaj jest już miesiąc później i świerki zniknęły – część oddałam koleżankom z pracy – i pojawił się cyprysik Plumosa Aurea Compacta.
Na liliowo kwitną 2 patyczki odętki otrzymane od Krystyny. Posadziłam je tam, bo nie miałam w ogrodzie żadnego innego kawałka ziemi, gdzie by mi konweniowały… później przesadzę.

taak.. ‚później przesadzę’ stało sie moją mantrą na najbliższe 3 lata.

Pod płotem widać posadzone ‚przezroczyste’ tuje Brabant przenaczone na cięty żywopłot. Na pierwszym planie wisienka, a w tle jabłonka.
To czarne na ziemi, to odchwaszczony kawałek ziemi i początek trawnika 🙂 taki malutki, ale jak się zazieleni, to lepiej mieć taki kawałek niż step. W literaturze podają, że najlepszym terminem zakładania trawnika jest wiosna kwiecień- maj i jesień koniec sierpnia do połowy października. W sumie można zakładać trawnik również w czerwcu lipcu i sierpniu, o ile będziesz w stanie podlewać go 2 razy dziennie.
Jeżeli Ci zależy to zapewniam, że będziesz w stanie, chyba że zakładasz od razu 2000m2 i nie zakładasz automatycznego nawadniania.
Ja swoje kawałki podlewałam 2 razy dziennie 🙂 i uwielbiałam to 🙂

Bardzo ważne w każdym wypadku gdy przejmujesz lub budujesz dom z ogrodem: radzę najpierw wybrać i posadzić żywopłoty i drzewa.

Niech prace budowlane jeszcze trwają i rok, i dwa lata. Na żywopłot i drzewa czeka się dużo dłużej.
O! Proszę! I pierwsza sosenka już się pojawiła. Jak to ktoś powiedział, im wcześniej posadzisz, tym szybciej urośnie. Sadziłam więc w pocie czoła, by posadzić jak najwięcej drzew i krzewów w pierwszym roku.
Do tematu podeszłam systematycznie i przestudiowaniu listy drzew liściastych i iglastych rosnących w naszym klimacie, zdecydowałam się na iglaste, a konkretnie na sosnę czarną (Pinus nigra). Sosny są taaakie malownicze, gdy są już dużymi drzewami i dają piękny klimat, a poza tym bardzo ważne, że naturalnie wkomponują się w okoliczne środowisko naturalne. Mamy dużo sosen w okolicy – chociażby u sąsiada, którego ogród widzę co rano z kuchennego okna – to one mnie urzekły.


Na tym zdjęciu mój świeżo nabyty ugór wygląda dosyć zielono, ale gdy zaczęłam tam prace 3 miesiące wcześniej, w gorące letnie dni czułam się jak w stepie.


Tutaj będzie kiedyś żywoplot… ale tak długo trzeba na niego czekać… ogród to fantastyczna szkoła cierpliwości na resztę życia.

Ten zakątek od ulicy na potencjał i jest w tej chwili najładniejszą częścią ogrodu 🙂
Tuja wschodnia, w prawym rogu forsycja, świerki zostaną, ale na pewno trzeba usunąć tuję rosnącą po lewej przy świerku, która jest właściwie połówką samej siebie, bo rośnie zbyt blisko.


Taki sobie niby-skalniak po środku zastałam – ani przejść po prawej, ani po lewej.
Na szczycie mozga trzcinowata – jeżeli zależy ci na szybkim obadzeniu słonecznego ale niezbyt suchego zakątka, mozga trzcinowata jest genialna.
Ale uważaj, rośnie bardzo szybko i zagłusza wszystko jak leci.


No właśnie… dobrze że chociaż jest ten jeden duży świerk… jest od czego zacząć 🙂


A tutaj ‚uroczy zakątek’ przy schodach. Posadziłam pierwsze pnącza.
Ten płotek to niech zostanie, pod warunkiem, że zarośnie pnączem.
Byłam ‚u ogrodnika’ i wybrałam winobluszcz pięciolistkowy (Parthenocissus quinquefolia ‚Engelmanii’)- najszybciej rosnącą odmianę winobluszcza.

Skomentuj, twoja opinia ma znaczenie :)