2004 luty czyli jak to się zaczęło

Domek w ogrodzie to było moje marzenie, a tak wyglądał front ogrodu w lutym 2004.

Trochę beznadziejnie… wiem… ale ja zobaczyłam w tym ogrodzie potencjał do zagospodarowania. Oczami wyobraźni widziałam domek w ogrodzie, w zielonej oazie, w której będę mogła mieć prywatność i odciąć się od świata.

Kiedy decydowałam się na zakup domu i przeprowadzkę z miasta, nie wiedziałam, że ogród wciągnie mnie aż tak bardzo.

Zaczynam od początku, aby pokazać poszczególne etapy – jak można samemu w 3 lata zaprojektować i urządzić ogród, a jeszcze mieć z tego mnóstwo frajdy.

Tył ogrodu z tym metalowym koksownikiem wyglądał jeszcze gorzej. Pustynno-stepowa strona południowa – przy pracy przez najbliższe 2 lata pył wciskał się wszędzie – nawet do ust.

Niebieskie to plandeka pokrywająca basen.

To zdjęcie to po prostu nasz domowy klasyk, na które zawsze patrzymy, gdy tylko zaczynamy mieć wątpliwości: czy coś się zmieniło w naszym ogrodzie? hi hi hi…

Skomentuj, twoja opinia ma znaczenie :)