Pierwszy cały rok w ogrodzie z oczkiem :)

No i przyszła…
Pierwsza wiosna z oczkiem wodnym za oknem. Jak widać woda po 5 miesiącach nadal zachowała przejrzystość, a roślinki jeszcze śpią.

Nie mogłam doczekać się kiedy w sklepie ogrodniczym zaczną sprzedawać rybki! I jak tylko się pojawiły, kupiłam 5 karasi, 2 amury i jesiotra.
Z jesiotrem do dzisiaj jest zagadka. Od czasu jak go wpuściłam, nigdy więcej go nie widziałam, ale to ryba poruszająca się po dnie – trudno zobaczyć czarnego jesiotra na czarnej folii.

Ale co tam jesiotr. Dorobilismy sie dzieci!! Hitem roku było pojawienie się karasiątek!!
Woda była przejrzysta i można je było obserwować do woli. Ale po kolei.
W kwietniu przywiozłam ze sklepu malutkie, no takie 7-8 cm karasie, sztuk 3. Wpuściliśmy je do wody i nędza! Po prostu nędza. W takim dużym oczku 3 małe, smutne karasie…
Po kilkunastu dniach dokupiłam kolejne 2 karasie i 2 amury. Jejku! Kurde blaszka! Kruca! Ja nie wiem co mnie podkusiło z tymi amurami!
Toć to istny dopust boży!
NIGDY! PRZENIDGY NIE WPUSZCZAJCIE AMURÓW DO OCZKA!!
Zeżrą wszystko!! Całe zielone jakie zechcecie posadzić w oczku!!!
Mało tego! Siegają po rośliny pochylające się nad wodą!! Po prostu masakra!!
A w sklepie wyglądały tak niewinnie i ładnie – smukłe, długie… pełna gracja.
Teraz sądzę, że amury nie powinny być dostępne w handlu. Co ja mam z nimi zrobić? Wypuścić do pobliskiego jeziora? Przecież ogołocą je z roślin!! Mam całą zimę na myślenie…
Wróćmy do ślicznych, błyszczących, zwinnych i szybkich karasi. Wkrótce po przywiezieniu pierwszego rzutu, obserwowaliśmy z lekkim zaskoczeniem dziwne rybie harce. Wyglądało jakby wszystkie uwzięły się na jedną. Owszem, widziałam jak jeden karaś uciekał bardzo szybko, a reszta go goniła. Owszem, widziałam jak ‚bawiły się’ i próbowały jakby ‚wedrzeć’ się między rośliny.
Nie sądziłam że to właśnie jest ‚tarło’ czyli rybie gody. Wyglądało to na zabawę ‚kto będzie pierwszy po drugiej stronie zarośli’ :))
A kilka tygodni później buch! Cała masa rybeczek długości 5 mm! Wypatrzeć coś takiego w wodzie wcale nie jest łatwo.
Gdy podrosły do 1 cm próbowałam je policzyć, na zasadzie jaką przestrzeń zajmuje 20 rybek. Wyszło mi, że mam około 100 nowych mieszkańców – czy wystarczy im miejsca? Czy trzeba budować nowe oczko?


Jabłoń pięknie kwitnie, ale zamierzam ją wyciąć 🙁
Powody są dwa: rośnie za blisko okna zacieniając wnętrze i zasłania widok.


Listki jakieś takie nie wyglądające na zdrowe, ale zakwitł. Co mogło być powodem takiego koloru? – głowię się do dziś. Gdy go przywoziłam, miał piękny soczysty kolor liści…


Tak wygląda początek czerwca… jesiotra dalej nie widać. Może chowa się na dnie…
Kwitnący dereń drzewiasty (Cornus controversa) – czyż nie jest piękny?
Dereń i irysy, i przęstka, i grzybień – wszystkie kwitną w tym samym czasie. Z wyjątkiem przęstki :))

Przęstki cały zagon – będzie jeszcze piękniej jak się rozrośnie.

Wtedy jeszcze miałam przynajmniej na to nadzieję, ale ten rok pokazał jak straszny błąd zrobiłam…

Uwaga! Pierwsza podstawowa zasada jeżeli chcesz zakładać oczko wodne: jeżeli nie masz wystarczająco dużo czasu, aby dbać o oczko wodne to go nie zakładaj.
Aby było prawdziwą dekoracją, musi być dobrze utrzymane, a woda przejrzysta. W moim właśnie zaczynała trochę mętnieć, ale już nabyłam środek na glony i mam nadzieję pozbyć się problemu. Środek w białych granulkach 🙂
Wtedy byłam adeptem sztuki ‚ogrodu wodnego’ i sądziłam, że odgloniacz jest cudownym ratunkiem. Dzisiaj wiem, że tak nie jest. Żadna chemia na dłuższą metę nie jest dobra ani w oczku, ani w ogrodzie. Po doświadczeniach tego roku czyli 2007, już wiem że doprowadzenie do równowagi biologicznej, to jest to co naprawdę działa!
Zastanawiam się co było przyczyną mętnienia wody. Wiem, że zgodnie z zasadami, oczko powino być w półcieniu, czyli powino być na słońcu 5-6 godzin dziennie, a u mnie jest przez cały dzień. I to chyba wystarczy.
Jednym ze sposobów utrzymania właściwego pH wody i jej przejrzystości jest zastosowanie kwaśnego torfu. Więc zapobiegliwie – sądząc, że tyle wiedzy mi wystarczy – po kupieniu kwaśnego torfu w ogrodniczym i przesypaniu go do worka jutowego, wpuściłam wiosną do wody na uwięzi. Ale widać coś nie działa. Może torfu było za mało? A może nie był wcale kwaśny, choć jako kwaśny kupiony? Bądź tu człowieku mądry – jak nic trzeba temat zgłębić. Tym czasem mam nadzieję, ze odgloniacz załatwi sprawę.

Czyż tu nie jest pięknie?

Jak widać po lewej stronie oczko nie jest jeszcze wykończone, co nie przeszkadza uznawać mi je za najpiękniejsze oczko na świecie, bo moje własne 🙂 A na wykańczanie przyjdzie odpowiedni moment.Na razie próbujemy uzgodnić z mężem stanowiska na ten temat. On – zarządzający oczkiem – ma inną koncepcję, ja – zwiedzający – mam inną.
Oboje jesteśmy dosyć uparci i każde próbuje przeforsować swoją wersję. W wyniku czego na razie nie ruszamy z miejsca. Podobno wpólne podjęcie budowy domu to najlepsza recepta na rozwód. Jeżeli ktoś się przy tym nie rozwiedzie, to zrobi to przy zakładaniu ogrodu. Jeżeli nie, to budowa oczka jest gwarantem. Ale jeżeli uda się razem te wszystkie próby (próba betonu, próba ogrodowa i próba wody) przetrwać i małżeństwo ocaleje, to miłość będzie już trwać wiecznie… :))

Król oczek wodnych czyli grzybień (Nymphaea). Król dlatego, że grzybień jest rodzaju męskiego, a lilia to nazwa potoczna i nie ma z nią nic wspólnego. Nenufar to nieprawidłowa nazwa dla grzybienia, gdyż jest ona zarezerwowana tylko dla grążeli.
No i właśnie tutaj widać w jakim stanie był przywieziony, bo to jest nowa dostawa. Moje listki nie są już tak żółte, ale nadal daleko im do soczystej zieleni. No nie wiem… może nadal przechodzi aklimatyzację?

Ważkowe wesele 🙂 To ważka łątka dzieweczka (Coenagrion puella).

A tutaj zawitał do mnie pan ważka płaskobrzucha (Libellula depressa). Pani ważka jest oczywiście mniej kolorowa 🙂 To jest tak ogromna radość oglądać coraz to nowe gatunki odnajdujące drogę do nowego oczka.
Siedzę leniwie na słońcu, blisko wody i się zastanawiam: jak one to robią?
Przecież niedawno był tu step, gdzie ważki nie mają warunków do życia.
Najbliższa woda to rzeczka Utrata szerokości 2 metrów w odległości 5 kilometrów, a bliżej trochę w odległości 2 kilometrów jest staw.
No i w okolicy są mniejsze lub większe oczka wodne w ogrodach – pewnie więc wędrują sobie od jednego oczka do drugiego na wycieczki :)) i tak odkrywają nowe oczka 🙂
Tak czy siak, niech przylatują – uwielbiam je obserwować. Literatura podaje, że ważki te pojawiają się zwykle w maju, ale można je też spotkać w lipcu. Osiągają długość około 4,5 cm, a rozpiętość skrzydeł – do 8 cm. Są to drapieżniki polujące na inne owady.

Czy ja mieszkając w Warszawie wiedziałabym co to jest ważka płaskobrzucha?

Comments

  1. Leszek says

    Witaj Ewo!
    Trafiłem do Ciebie z mojego odnośnika do Twojej strony – czyli wszystko już działa jak powinno – widzę, że pierwszy robię jakiś wpis. No cóż – jak widać milczenie jest złotem :))

    Leszek Bielecki
    Mój staw – staw.bieleccy.com.pl

  2. Ewa says

    Witaj Leszku,

    Dziękuję bardzo przede wszystkim za wspaniałą stronę jaką prowadzisz od wielu lat. Strona ta była moim natchnieniem gdy postanowiłam założyć oczko i szukałam wiedzy na ten temat. Po 3 latach posiadania oczka i regularnego zaglądania na Twoją stronę, wiem co się w moim wodnym ogrodzie dzieje.

    Dziękuję rówież za to, że odwiedziłeś mojego bloga i przekazałeś mi cenne uwagi oraz za umieszczenie linka do mojego bloga na swojej stronie 🙂

    To miłe że zostawiasz komentarz, przynajmniej wiem, że byłeś i oglądałeś 🙂

    Pozdrawiam serdecznie,

  3. teresa dioniziak says

    Witam panie Leszku mam ogromna prosbe czy moge sie z panem skontaktować mam ogromny problem po wykonawczy stawu ze stawu mi ucieka woda az żal patrzeć szukam fachowej pomocy pozdrawiam serdecznie Teresa

Skomentuj, twoja opinia ma znaczenie :)