Claude’a Moneta fascynacja ogrodami i moje irysy vel kosaćce

 

Claude Monet oprócz tego, że namalował kilka pięknych obrazów, w tym również ten powyżej, założył piękny ogród w Giverny we Francji. Dzisiaj można go zwiedzać. Robi to ok. 50.000 osób co roku.

 

Ogród jest obsadzony w większości roślinami jednorocznymi lub sezonowymi i aby wszystko dobrze wyglądało, pracuje tam na co dzień 6 ogrodników.

 

Niektóre z roślin zostały posadzone jeszcze przez samego Moneta np. wisterie rosnące przy domu. Do historii przeszły jego słowa: „Mój ogród jest moim najpiękniejszym dziełem” „Mogę malować tylko to co widzę” „Wszystko co zarobiłem, poszło w te ogrody”. Oglądałam sporo zdjęć i właśnie irysów jest w nim sporo.

 

Irysy vel. kosaćce, bądź odwrotnie, mają nieziemską urodę – fascynacja Moneta zrozumiałą się więc zdaje. Irysy w moim ogrodzie to kosaćce bródkowe (Iris x barbata), a ich historia zaczęła się od właśnie tego jednego pojedynczego, ale rzadkiego biało-granatowego, który mamusia wytrzasnęła nie wiadomo skąd i rósł sobie spokojnie, dopóki nie spoczęło na nim oko pożądliwej ogrodniczki. Działo się to w czasie, gdy moje zainteresowanie irysami było żadne. Ogrodniczka owa urodą otumaniona zapukała pewnego dnia do mamusinych drzwi z wiaderkiem pełnym irysów różnych z własnego ogrodu. Nie, wielbłąda na zamianę nie przyprowadziła, ale pełniuteńkie wiadro odmian wszelakich, za jeden kawałek tego powyższego cuda 🙂

Czego to nie zrobimy jak nam coś w oko wpadnie? Niektórzy na drugi koniec Polski jeżdżą w poszukiwaniu ukochanej odmiany. Ostatnio uprosiłam zaprzyjaźnionego ogrodnika z Amsterdamu o nasiona pewnej cudnej truskawki, ale o tym przy innej okazji.

Mamusia nie daje się dwa razy prosić, dziabnęła sadzoneczkę dla otumanionej ogrodniczki 🙂 tak trafiła do jej ogrodu piękna kolekcja rzadkich irysów. Niestety nie udało się jeszcze ze wszystkimi zaznajomić, bo w okresie kwitnienia mama już dwa razy z rzędu wyjeżdżała z domu. Tak więc 3 lata temu, kiedy byłam na początku mojej ogrodniczej drogi i zupełnie nie miałam oczu dla irysów, mamusia zdecydowała za mnie – ogród bez irysów? nie do wyobrażenia i buch! wykopała, zapakowała i pocztą polską wysłała. Tak więc przybyły. Posadziłam je tam gdzie było jakie takie, lepsze trochę miejsce – dzisiaj jest ono trochę bezsensowne, ale wtedy innego nie było. Obiecuję sobie zorganizować im coś lepszego w tym sezonie, aby w przyszłym ich uroda znalazła właściwą oprawę.

Wędrówkę po irysach zaczynamy od frontowej części ogródka. Ten żółty jest od mamy – ma tak duże kwiaty, że muszę je palikować i podwiązywać. Niebieski na zdjęciach, w rzeczywistości bardziej fioletowy był kupiony przeze mnie w ubiegłym roku w takiej małej foliowej torebce – na etykietce był bardzo ciemny.

Irysy lubią suche części ogrodu, południowe skłony i skarpy, nasłonecznione mury. Jednak ziemię wolą dosyć bogatą, nie ubogą. Dobrze wyglądają z piwoniami (Paeonia), ostróżkami (Delphinium), liliowcami (Hemerocallis).

Niebieskie, ładnie wyglądają w zestawieniu z roślinami o szarych liściach: anafalis (Anaphalis), len (Linum), mak wschodni (Papaver orientale), szałwia (Salvia) albo czyściec (Stachys).

Kosaćce syberyjskie dobrze wyglądają nad wodą, ze względu na ulistnienie, ich kwiaty nie są warte wspomnienia: małe, wyjątkowo nietrwałe, a karpa przy rozsadzaniu wymaga siekiery i siły trolla. Jeżeli już je masz, lub zdecydujesz się na nie, to można je komponować z z liliowcami (Hemerocallis), trzykrotkami (Tradescanthia), krwawnicami (Lythrum) i tojeściami (Lysymachia).

Oprócz kwiatów, zaletą irysów jest ich ulistnienie, pozostające zielone przez większość zimy. Wszystkie kosaćce tworzą kępy szablastych liści – efektownych nawet po przekwitnięciu.

Ten powyżej i te poniżej są dwoma zupełnie różnymi kolorami – czy to widać na zdjęciu? Powyższy jest biały z odcieniem błękitu, a dolne są po prostu bladobłękitne.


Przechodzimy do południowej części ogrodu i nad wodą w górnym prawym roku widzimy irysy holenderskie, rosnące z cebulek.
Okres kwitnienia: czerwiec – lipiec. Okres sadzenia: wrzesień – październik. Dobrze rosną na glebach próchnicznych, żyznych, przepuszczalnych – jak bródkowe. Wymagają stanowisk słonecznych, dość dobrze rosną także w miejscach lekko zacienionych. Zalecane jest, aby cebule wykopywać w lipcu. Po wysuszeniu cebule należy oczyścić. Z tego co wiem, dobrze jest je sadzić jesienią jak najpóźniej: listopad, a 2-3 tygodnie po posadzeniu, przykryć ziemię korą , aby zabezpieczyć ją przed głębokim przemarzaniem. Wczesną wiosną zimowe okrycie zdejmujemy. Po przekwitnięciu usuwamy pędy kwiatowe. Tyle zalecenia. U mnie, w strefie 6, rosną bez przykrywania oraz wykopywania. Skutkuje to otrzymywaniem zielonego szczypioru już w listopadzie, pozostaje zielony przez zimę.

Tutaj ta pierwsza rabata. Kosaćce rosną z piwonią, żurawkami, różami, szałwią omszoną i lawendą.

To cudo już Wam przedstawiałam 🙂 Ponieważ pochodzą z wiaderka, nie znam ich nazw. Tę identyfikuję jako „Stepping Out” – jak sądzę.

A tutaj w całej krasie 3 pozostałe odmiany.


Beżowo-szary i niebiesko-fioletowym żyłkowaniem.

………………. brązowo-pomarańczowy……


………………………… a tutaj niezwykły niebiesko-liliowy ………………

Comments

  1. leloop says

    przepiekna kolekcja, urzekl mnie zwlaszcza ten bezowoszary z fioletowymi zylkami 🙂 pewnie przepieknie pachna na dodatek.
    ja tez lubie bardzo irysy, zaczelo sie od Art Nouveau a skonczylo w ogrodzie, ale jeszcze nie moge sie pochwalic tyloma odmianami. uklony

  2. Ewa says

    Witaj leloop,
    Czy można gdzieś obejrzeć zdjęcia Twojego ogrodu? ciekawość mam jakąś 🙂
    Dziekuję za komentarz i pozdrawiam,
    Ewa

  3. leloop says

    ech… z tym to jest maly problem, bo owszem zdjecia robie ale nie sa one uporzadkowane, wiec bede musiala zrobic mala selekcje i podeslac Ci linka. druga sprawa to, ze moj ogrod jest ciagle w fazie powijakowej i jako calosc ciagle jeszcze w sferze planow i marzen. jezeli Cie to interesuje to moge napisac cos wiecej ale juz na Twoj adres, ktory mi sie wyswietla, bo zrobila sie z tego juz calkiem dluga opowiesc 🙂 uklony
    ps. zdjecia pewnie chwile poczekaja bo zapowiada sie bezdeszczowych kilka dni i wreszcie mozna pogrzebac troche dluzej przy grzadkach 🙂

  4. gabrysia says

    Aż miło popatrzeć na tak piękne irysy, bardzo je lubię i nawet kiedy przekwitną ich szabelkowate listki zdobią ogród.Najbardziej podoba mi się ten fioletowo-biały , nigdy takiego nie widziałam – wyjątkowy oryginał.

Skomentuj, twoja opinia ma znaczenie :)