Na górze róże i na dole też czyli dom w różach i o pożądanym przeze mnie braku podkładki w Mary Rose

„Jak powiada Avicenna zmienność kobiet jest niezmienna” napisał kiedyś Włodzimierz Scisłowski, a piszę o tym bo dzisiaj gratka dla wielbicieli róż… a kto z nas nie kochał się w nich choć przelotnie i choć raz? A teraz jesień nadchodzi, a wraz z nią dobra pora na sadzenie róż, więc i na nowo można się zakochać, skoro o zmienności mowa…

Dzisiaj zdjęcia domów w różach, zrobione w Anglii pod koniec maja – dom w różach, bez łuków, trejaży i większej liczby innych roślin. Właściwie prawie cała uliczka składała się z domów w różach, które odwiedziłyśmy z Basią o poranku z lekko zaspanym jeszcze okiem i wilgotnymi włosami.

Kiedy tak patrzę, to wygląda cudnie i sama chciałabym tak sobie obsadzić ogród, jednak zaraz po chwili przychodzi refleksja, że przecież późną jesienią, zimą i wczesną wiosną – a więc przez większość roku – w takim ogrodzie jest całkiem łyso.  Ciekawa jestem jak dzisiaj wyglądają te same domy. U nas co prawda róże jeszcze kwitną, więc tym bardziej kwitną jeszcze w Anglii.

Pewnie wybiorę na własny użytek wariant pośredni składający się z róż, bukszpanu i lawendy.  Właśnie na tę okoliczność kupiłam w ubiegłym tygodniu 4 białe róże, bo w ramach całkiem uzasadnionej  jesiennej konkwisty będącej kontynuacją ubiegłorocznej,  uwolni mi się kawałek ogrodu. Błędy z okresu niemowlęctwa ogrodniczego naprawiam jak tylko obejmę je własnym rozumem.  Cudzy nie wystarczy.

Aha, miało jeszcze być o Mary Rose. Z tego co wiem obecnie producenci róż produkują róże na własnych korzeniach, nie na podkładce. Coś w tym musi być. Ja też chcę sprawdzić różnicę. Mam w ogrodzie 2 angielskie róże Mary Rose, których podkładki okropnie wybijają kilka razy w roku, osłabiając główną roślinę. Więc w ubiegłym tygodniu obcięłam jedną gałązkę i będę mnożyć. Ha!

Nie mam zbyt wiele nadziei, ze względu na sezon, ale jak się nie uda teraz, to będę próbować w maju. No zatrzymaj kobietę jak ma na coś ochotę!

Traktuję to jako eksperyment. A ty z czym teraz eksperymentujesz?

Comments

  1. Locja says

    Kochana Ewo, chwilowo z niczym nie eksperymentuję, bo jestem w Paryżu. I w zw. z tym mam do Ciebie pytanie – czy możesz polecić jakieś wyjątkowe miejsce dla wielbicieli ogrodów w Paryżu? A jakieś centrum ogrodnicze? Może miałaś okazję się zetknąć. Póki co, pozdrawiam serdecznie i nieustająco zapraszam do Krakowa. Nana
    P.S. Czy było coś ciekawego na wystawie „Zieleń to życie”? Wyjątkowo nie byłam, bo właśnie Paryż…

  2. says

    Ewuniu
    Teraz wiem gdzie biegałyście z Basią z mokrymi głowami.Zdjęcia urokliwe.
    Warto było.A ja myślałam, że do sklepu
    Pozdrawiam

  3. says

    Z takiego miejsca wołami by mnie nie wyciągnęli..
    Jak w raju.. :).
    Trzymam kciuki za Marysię, ja nie mam do tego ręki.
    Pozdrawiam ciepło, AniaDS.

  4. Ewa says

    Nana, nie znam Paryża pod tym katem, ale może Leloop się pojawi i coś podpowie. Na wystawie było kilka ciekawych aranżacji no i nowy powojnik – to co najciekawsze zawarłam w jednym z ostatnich wpisów.

  5. Jagusia says

    Ewo 🙂
    Piękne te angielskie różane ogrody. Ja postanowiłam nauczyć się szczepienia róż. Mam już eksperymentalne poletko z zaoczkowanymi przeze mnie różami. Ciekawe co z tego wyjdzie… okaże się na wiosnę. Resztę patyczków jakie w tym celu dostałam od znajomych dobrych duszyczek wsadziłam do ziemi, może coś się ukorzeni…

    Dlaczego nie dostaję powiadomień o nowych postach? Były były i się zmyły….

Skomentuj, twoja opinia ma znaczenie :)