……….. płatki róży zebrane o poranku i wsypane do miski pachną cudnie. Niepowtarzalne uczucie zanurzenia rąk w cudzie natury i takiej odrobiny luksusu, która na co dzień nie jest dostępna…..Najsmaczniejsza konfitura wychodzi z pachnących róż czerwonych i różowych: pomarszczonych, damasceńskich, wielkokwiatowych, starych angielskich itd.
Zebrane płatki zalewamy zimną wodą tak aby swobodnie pływały. Pozbywamy się kurzu i żyjątek. Jeśli nie mamy odpowiedniej miski, robimy to partiami i płuczemy 2-3 razy. Koneserzy radzą obcinanie białych końcówek płatków, które są podobno gorzkawe, ale ja nie obcinałam i gorzkiego smaku nie wyczuwam.
Do konfitury proporcje są następujące: na 3 filiżanki upchane płatkami 1 filiżanka cukru i 1 łyżka soku z cytryny.
Mieszamy płatki z cukrem i sokiem cytrynowym. Smażymy na wolnym ogniu mieszając. Nie dodajemy wody.
Konfitura jest gotowa jeżeli po położeniu odrobiny na talerzyku i przechyleniu, marszczy się lub zostaje nie zmieniając kształtu. Smażymy maksymalnie 1 godzinę, aby nie zgubić pięknego koloru.
Jeżeli chcemy zamknąć to cudo w słoiczkach na zimę, to wyparzamy słoiczki i zakrętki. Gorącą konfiturę wkładamy do słoiczków i zakręcamy. Gotowe!
Smacznego!
Dziękuję leloop za inspirację konfiturowo-różaną :)
Na zdjęciu powyżej przy miseczce z konfiturami leży róża Mary Rose z mojego ogrodu – stara róża angielska, pięknie pachnąca, kwitnąca w czerwcu i powtarzająca kwitnienie, dorastająca do 1,5 metra, odporna na mróz do -28C, wyhodowana przez Davida Austina w 1983 roku, przez skrzyżowanie ‘Wife of Bath’ x ‘The Miller’, bardzo odporna na choroby, znosi zacienienie, może być sadzona w pojemnikach, ale wtedy trzeba pamiętać o okryciu na zimę.
Pozdrawiam,
Ewa

